piątek, 7 maja 2010

zdrowiejemy

Witamy się! :)
Chelsea niestety zachorzała. Problemy z żołądkiem. Po 4 zastrzykach, węglu i gotowanym ryżu, marchewce i piersi z kurczaka zdrowiejemy. Biegunka, brak apetytu to w sumie były główne objawy. Bo jej zachowanie zupełnie się nie zmieniło. Nadal skakała, bawiła się i cieszyła życiem jak zwykle. Weterynarz do nas przyjechał i zarządził zastrzyki. A zastrzyków Chels nie lubi. Tak więc na siłę trzeba było ją trzymać. Ostatni zastrzyk był wyjątkowo bolesny o czym uprzedził nas weterynarz i faktycznie sunię tyłek bolał i trzeba było dupkę masować. Po wszystkim Chels zupełnie straciła radość i cały wieczór przeleżała i strasznie marudziła i żaliła się,że musiała mieć zastrzyki. (Swoją drogą muszę ją kiedyś nagrać jak tak marudzi). Dzisiaj już psica znowu jest pełna życia,a lekarstwa na biegunkę zrobiły swoje. Na szczęście. Mam nadzieję,że już niedługo wszystko znowu będzie w porządku.
Przez chorobę musiałyśmy przestać uczyć się chodzenia w kantarku. Ale jest już dobrze. Psica chce się kantarka pozbyć tylko wtedy kiedy się pociągnie,a kantar się ściśnie. Tak więc mamy jeszcze sporo pracy ale na pewno damy radę tylko wyzdrowiejemy do końca. No a potem przydałby się jakiś dłuższy spacer koniecznie z psem abyśmy mogły kontynuować szkolenie tym razem z kantarkiem.

Pozdrawiamy!
Toll & Chelsea!

3 komentarze:

  1. Biedna Chelsi, dobrze, że już zdrowieje. ;-)
    A Kantarek fajny.
    Dodajemy do linków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech Chelsea szybciutko dochodzi do zdrowia ;)
    Życzymy powodzenia w dalszej nauce chodzenia w kantarku( ma śliczny wzorek)!

    pozdrawiamy!

    www.sprytek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie już wyzdrowiała co? A jak nie to niech szybko zrdowieje!
    Moja też miała takie "zawirowania", obyło się bez weterynarza, ale miała głodówkę i ten węgiel właśnie. Naszczęście na 4 dzień nie było śladu już o niczym :D
    lusiek.blox.pl

    OdpowiedzUsuń